Parlamentarne… mordobicia

Parlamentarne… mordobicia

Jeśli kogoś bulwersuje obecna ruchawka w Polskim sejmie, to znaczy, że niewiele widział. Nasi posłowie są niczym harcerzyki w porównaniu z parlamentar

Jeśli kogoś bulwersuje obecna ruchawka w Polskim sejmie, to znaczy, że niewiele widział. Nasi posłowie są niczym harcerzyki w porównaniu z parlamentarzystami innych państw. Szczególnie krewcy urzędują na Tajwanie. Obrady tamtejszego parlamentu często przypominają plan zdjęciowy filmów z Jackiem Chanem.

Tajwańczycy bić się umieją i lubią. O dziwo, najczęściej bijatykę rozpoczynają tam posłanki. Nie potrzeba wiele zachodu, aby otrzymać od takowej cios z liścia. Do „zabawy”, niczym na filmowych westernach, szybko przyłącza się cała sala. Nikt się nie oszczędza i zawsze kilku wybrańców narodu trafia na ostry dyżur. Pod tym względem szczególnie ciekawy był rok 2004, kiedy to w tajwańskim parlamencie doszło do trzech regularnych bitew. W ostatniej z nich pojawiła się nowość – ciosy z dyńki. Zaś w roku 2006 wiceprezes jednej z partii, pani Wang Shu-hui, postanowiła na znak protestu zjeść projekt planowanych połączeń komunikacyjnych z Chinami. Przeciwnicy polityczni chcieli go jej wyrwać z gardła, na co nie zgodzili się jej koledzy i koleżanki… czytaj więcej

red. Felicjan Gnacki


Cały artykuł w 30/2017 (56) nr Tygodnika Faktycznie.

Komentarze

komentarze

Nowsze posty
Starsze posty

KOMENTARZE

Ta strona korzysta z plików cookies. Pozostając na niej, wyrażasz zgodę na korzystanie z cookies Czytaj więcej

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close