Macierewicza wojna z Polską

Macierewicza wojna z Polską

Gdy w nocy z 4 na 5 czerwca 1992 r. Sejm odwoływał rząd Jana Olszewskiego, mało kto wiedział, że ludzie ówczesnego ministra spraw wewnętrznych Antonie

Gdy w nocy z 4 na 5 czerwca 1992 r. Sejm odwoływał rząd Jana Olszewskiego, mało kto wiedział, że ludzie ówczesnego ministra spraw wewnętrznych Antoniego Macierewicza dopinali już na ostatni guzik operację militarną noszącą znamiona zamachu stanu.

Dotarliśmy do dokumentów i zebraliśmy relacje wysokich rangą dowódców wojskowych – bezpośrednich świadków wydarzeń z 1992 r. Dają one obraz konspiracyjnych przygotowań najbliższych współpracowników Macierewicza do użycia sił podległych mu Nadwiślańskich Jednostek Wojskowych (NJW). Zasadna wydaje się ocena, że w walce o władzę. Sprawdzano ośrodki internowania dla kilkudziesięciu „pensjonariuszy”, starannie dobranym pododdziałom wydano długą broń i ostrą amunicję. Mieli tylko czekać na rozkaz, który dzięki szczęśliwemu – jak czas pokazał – zbiegowi okoliczności nie zdążył nadejść.

Wszystko później starannie zamieciono pod dywan. „Żeby nie niszczyć zewnętrznego wizerunku Polski informacją, że zaledwie trzy lata po odzyskaniu niepodległości rząd próbował wyprowadzić na ulice wojsko przeciwko prezydentowi” – tłumaczył minister Andrzej Milczanowski, następca Macierewicza na stanowisku szefa MSW. Były prezydent Lech Wałęsa mówi dziś: – Po obaleniu rządu Olszewskiego zrezygnowałem z wyciągania konsekwencji wobec ludzi tamtej ekipy. Obawiałem się zachwiania pozycji Polski na arenie międzynarodowej.

Nieistniejące już NJW (rozwiązane w 2002 r.) były formacją zajmującą się szeroko rozumianym bezpieczeństwem wewnętrznym. Do jej zadań należała m.in. ochrona najważniejszych obiektów państwowych i placówek dyplomatycznych, zabezpieczenia wizyt gości zagranicznych itp. NJW dysponowała samodzielnym oddziałem żandarmerii, grupą antyterrorystyczną, własną łącznością i lotnictwem, oddziałami zmotoryzowanymi. Liczebność:

około 5 tys. żołnierzy

rozmieszczonych w całym kraju. Od sierpnia 1985 r. dowódcą NJW był generał brygady dr Edward Wejner. Oficer ten doświadczył wcześniej skutków Grudnia ’70, gdy jako dowódca 35. pułku desantowego (tzw. niebieskie berety) odmówił użycia broni przeciwko gdańskim stoczniowcom. Pracował następnie m.in. w Doraźnych Siłach Zbrojnych ONZ jako szef sztabu X i XI zmiany Polskiej Wojskowej Jednostki Specjalnej w Egipcie i Syrii. Generał Wejner wspomina: – Dokładnie miesiąc przed tą słynną „nocą czerwcową” – 4 maja 1992 r. około godz. 16 – zostałem wezwany do Macierewicza. Rozmowa była krótka. Minister oznajmił, że jestem właśnie odwołany w trybie natychmiastowym ze stanowiska dowódcy NJW. Gdy wróciłem do jednostki, okazało się, że przebywa tam już dyrektor generalny MSW Bogdan Ścibut, który zarządził zbiórkę kadry dowództwa i sztabu celem odczytania specjalnego rozkazu o odwołaniu mnie. Zapytałem go, czy wie o tym prezydent, ponieważ tylko on jako Zwierzchnik Sił Zbrojnych RP mógł – zgodnie z obowiązującym prawem – podjąć taką decyzję. Pamiętam, że pan prezydent Lech Wałęsa przebywał wtedy w Hiszpanii.

Rząd próbował wyprowadzić na ulice wojsko przeciwko prezydentowi.

Ścibut wystękał, że odwołanie „uzgodniono z premierem Olszewskim”. Macierewicz postanowił, że moim następcą będzie płk Józef Pęcko, który dowodził dotychczas pułkiem lotnictwa NJW. Jeszcze tego samego dnia okazało się, że odwołano ze stanowisk również moich zastępców. Nowym szefem sztabu został płk Wojciech Dziamski. Po powrocie do domu stwierdziłem, że mam odciętą łączność telefoniczną. Nazajutrz już nie mogłem swobodnie wejść do jednostki, żeby zgodnie z obowiązującymi procedurami przekazać obowiązki. To była chyba pierwsza „strategiczna” decyzja Pęcki. Ostatecznie wartownik dostał skądś zgodę, żeby mnie wpuścić. Gdy wszedłem do gabinetu, zaraz pojawił się Pęcko i oznajmił, że na jego wniosek

Macierewicz zabronił

mi wstępu do jednostek NJW na terenie całego kraju. I nie będzie żadnego protokolarnego przekazywania obowiązków z moim udziałem, bo już nie ma takiej potrzeby. W ciągu dwóch kolejnych dni odwołano również ze stanowisk dowódcę 1. Warszawskiej Brygady Zmotoryzowanej NJW płk. Stanisława Kulikowskiego i szefa Oddziału Kadr NJW płk. Andrzeja Choroszewskiego. Ta akcja z odwołaniem mnie była finałem wielu działań podejmowanych od kilku tygodni w jednostkach NJW przez najbliższych współpracowników Macierewicza. Co ważne, prowadzono je w ścisłej tajemnicy przede mną. Popatrzmy na kilka akcji organizowanych za plecami dowódcy: W czwartek 9 kwietnia 1992 r. około godz. 23 szef Oddziału Finansów NJW ppłk Kazimierz Osmański otrzymał od oficera operacyjnego MSW informację, że zgodnie z poleceniem zastępcy Macierewicza – wiceministra Andrzeja Zalewskiego – nazajutrz o godz. 5 ma stawić się (tylko z przyborami toaletowymi) przed gmachem ministerstwa na ul. Rakowieckiej. I że absolutnie nikomu nie wolno mu o tym powiedzieć. Na miejscu okazało się, że podobne wezwania otrzymali również dowódca Straży Granicznej płk Marek Lisiecki i dyrektor Departamentu Finansów MSW płk Zbigniew Grzesikiewicz. W towarzystwie Zalewskiego i Ścibuta wszyscy pojechali (dwoma samochodami) do Arłamowa w Bieszczadach. Tam, gdzie kiedyś przebywał internowany Lech Wałęsa. Według relacji ppłk. Osmańskiego celem rekonesansu było zbadanie możliwości zakwaterowania dużej grupy ludzi i ich wyżywienia. Dowódca 4. Bieszczadzkiego Pułku Zmotoryzowanego NJW ppłk Jakub Wnęk otrzymał od Zalewskiego

rozkaz nieinformowania

swoich przełożonych o wizycie gości z Warszawy. Podobne rozpoznanie przeprowadzono w koszarach Straży Granicznej w Przemyślu, a kilka dni później w 2. Batalionie Zabezpieczenia NJW stacjonującym w leśnej głuszy na poligonie w Czerwonym Borze, gdzie kiedyś mieścił się wojskowy obóz specjalny.

Po powrocie do domu stwierdziłem, że mam odciętą łączność telefoniczną.

Generał Wejner: – W tym samym okresie często „wyparowywał” mi ze sztabu płk Pęcko. Tłumaczył się później, że był tu czy tam, a po sprawdzeniu okazywało się, kłamał. Widywano go natomiast na Rakowieckiej. 30 kwietnia podległy mi dowódca Oddziału Zabezpieczenia Obiektów Specjalnych zameldował, że do jednego z tych tajnych obiektów (mogę jedynie ujawnić, że działo się to na terenie Warszawy) chcą wejść nieuprawnione osoby z kierownictwa MSW. Podobno żeby coś sprawdzić w tajemnicy przed kierownictwem Komitetu Obrony Kraju. Wspomniany wyżej płk Choroszewski natychmiast po odwołaniu (6 maja) decyzją nowego dowódcy NJW pułkownika Pęcki został  oddelegowany do pułku w Bieszczadach z zadaniem przeprowadzenia badań psychologicznych szeregowych żołnierzy. Spośród ponad tysiąca pełniących tam służbę miał wyselekcjonować wszystkich nadających się do ochrony bądź pilnowania „bardzo ważnych ludzi”. Badania trwały trzy tygodnie. 28 maja 1992 r. Sejm przyjął uchwałę zobowiązującą ministra spraw wewnętrznych „do podania do dnia 6 czerwca 1992 pełnej informacji na temat urzędników państwowych od szczebla wojewody wzwyż, a także senatorów, posłów (…), będących współpracownikami Urzędu Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa w latach 1945–1990”. Nazajutrz w NJW wprowadzono (rozkazem płk. Pęcki)

„pełny stan dyspozycyjności”.

Od godz. 20 aż do odwołania oficerom z dowództw wszystkich jednostek nie wolno było – po służbie – opuszczać swoich mieszkań bez zezwolenia dowódcy NJW. Generał Wejner: – Dowiedziałem się, że 3 czerwca płk Pęcko osobiście pilotował śmigłowiec Mi-2 ze 103. Pułku Lotnictwa Łącznikowego NJW ze Ścibutem na pokładzie. Penetrowali lądowiska dla helikopterów, długo krążyli nad podwarszawską rezydencją prezydenta. Tego samego dnia ściągnięto z Bieszczad ppłk. Wnęka. Miał otrzymać jakieś „zadanie specjalne”. Natomiast na 4 czerwca wezwano z Olsztyna do Warszawy dowództwo 14. Pułku Ochrony, który miał pod swoją pieczą prezydencką rezydencję w Juracie oraz rządowe ośrodki wypoczynkowe w Łańsku i Rybakach. W GROM-ie już 17 maja wprowadzono podwyższoną gotowość bojową, a od 27 maja grupę postawiono w stan pełnej gotowości. Oficerowie z NJW prywatnie pytali mnie, o co tu może chodzić – czyżby przygotowywano nowy stan wojenny? A jeśli tak, to przeciwko komu?

red. Julia Stachurska


Artykuł dostępny w 19/2017 (45) nr Tygodnika Faktycznie.

Komentarze

komentarze

Starsze posty

KOMENTARZE

Ta strona korzysta z plików cookies. Pozostając na niej, wyrażasz zgodę na korzystanie z cookies Czytaj więcej

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close