Krzysztof Pieczyński: Religia usypia duszę

Krzysztof Pieczyński: Religia usypia duszę

O duchowości bez religii, wysiłkach naukowców pokrywających się z teoriami mistyków i drodze do realizacji marzeń opowiada „Tygodnikowi Faktycznie” Krzysztof Pieczyński w drugiej części wywiadu.

– Pańskie wywiady i wystąpienia to nie tylko krytyka kościoła. To przede wszystkim rozmowy o duchowości.
– Tłumaczę podstawowe pojęcia i prawa wypracowane przez filozofie oraz religie dotyczące Boga. Znajomość tych terminów pozwala zrozumieć, czym jest człowiek i jak subtelne ciała otaczające go i energie przez niego przepływające wykorzystać do tego, aby pogłębić swoją świadomość. Nawiązać kontakt tej najniższej, animalistycznej duszy z jej częścią najwyższą, różnie zwaną w różnych religiach: boską cząstką, boskim atomem, Atmanem czy „Wyższym Ja”. To nie są hasła z peryferii wiedzy duchowej. Każdy człowiek, którego interesuje duchowość, przyswoił je sobie. Jak choćby kundalini – ważne pojęcie, związane z centrami energetycznymi w ciele.

– Co powstrzymuje Polaków przed zgłębianiem tego rodzaju spraw?
– Kościół przez akt chrztu blokuje możliwość rozpoczęcia drogi. Utrzymuje ludzi na najniższym poziomie duchowym, kształtując światopogląd na poziomie duszy animalistycznej. Ponieważ istnieje ta blokada, nie można przejść wyżej, do czakramu Trzeciego Oka i korony w Drzewie Życia. Nie mówiąc o czakramie serca i gardła, odpowiadającym za miłość i zdolność wypowiadania swojej prawdy. Nasze ciało jest pojemnikiem elektryczności, w którym neurony transferują informacje poprzez aksony i dendryty z zewnętrznej powierzchni komórki do wnętrza i między komórkami, z mózgu do każdej części ciała. Sieć neuronów wygląda jak krzak. Ktoś, kto chodzi na akupunkturę (o której też kościół mówi, że to dzieło szatana), wie, że meridiany tworzą sieć podobną do krzewu neuronowego. Ludzki mózg ma 86 miliardów neuronów. To jest gęsta sieć, która powoduje, że ładunki elektryczne tworzą pole elektromagnetyczne. Pole tworzy subtelne ciała wokół ciała fizycznego człowieka. Jest to ciało eteryczne, mentalne, astralne – w różnych szkołach różnie nazywane. Chodzi o to, że te ciała energetyczne są w stanie komunikować się między ciałem fizycznym i duszą, którą umieszcza się w sercu albo w szyszynce, a wyższą częścią duszy, czyli „Wyższym Ja”. Subtelne ciała służą komunikacji z kosmosem, czyli tzw. światem ducha. Przez uaktywnienie drogi kundalini następuje swobodny przepływ energii. Cała aparatura fizjologiczna, która jest w człowieku, ale również ciało mistyczne człowieka, wchodzą w kontakt z wyższymi polami energii duchowej.

– Proszę wybaczyć, ale nie brzmi to zbyt naukowo…
– Nie chciano mi drukować wywiadów, ponieważ używałem sformułowania „biofotony”. Wbrew moim cenzorom z „Wyborczej” to nie są nieudowodnione wymysły, tylko praca, której poświęcili wiele lat życia naukowcy w latach 20., 70. i 80. XX w. Wśród nich laureaci nagrody Nobla Ilya Pirigogine i Herbert Fröhlich. Biofotony to zapis informacji genetycznych w człowieku. DNA w człowieku zajmuje się budowaniem wiązań proteinowych. Żeby opisać wszystkie reakcje i informacje, które dzieją się w złożonym wszechświecie człowieka, potrzeba więcej. Kod oparty na czterech wariantach kwasowych jest za mały, żeby ta fabryka mogła funkcjonować.

– A jednak funkcjonuje. Jak to wytłumaczyć?
– Brytyjski uczony Rupert Sheldrake twierdzi, że cała informacja na temat genotypu znajduje się w polu morfogenetycznym. To dotyczy subtelnych ciał. Znajduje się w przestrzeni subatomowej między wymiarami. To, co się nazywa w dzisiejszym języku polem morfogenetycznym Ruperta Sheldrake’a, w języku religijnym nosi nazwę Kroniki Akaszy. Poznałem ją trzydzieści lat temu. We Wszechświecie jest takie miejsce – biblioteka – do którego można trafić w medytacji. Tam znajduje się szufladka, w której zapisano wszystko na temat każdego. Tę mityczną opowieść Sheldrake przedstawił współczesnym językiem.

– A co w tym jest na przykład dla mnie, Łukasza?
– Znaczenie jest nie do przecenienia. Mamy ewolucję, która dotyczy naszej planety i całej ludzkości, czyli tzw. oficjalną ewolucję. Możemy też wejść na drogę indywidualnej ewolucji. Poprzez kontakt ze światem duchowym otworzyć przed sobą możliwości, które człowiek w normalnym procesie ewolucji uzyska za 30–40 tysięcy lat. Sprawa biofotonów jest bardzo ważna, ponieważ wyższa inteligencja duchowa może bez problemu przesłać biofoton z informacjami z wyższych planów duchowych do naszego pola morfogenetycznego. A tym samym wpłynąć na przebudowę naszego DNA, na rozbudowanie połączeń między lewą a prawą półkulą mózgową, na rozbudowanie układu nerwowego i przygotowanie człowieka do korzystania z sił, o których dzisiaj mu się nawet nie śni. Informują nas o tych siłach mistyczne pisma, nazywając pierwszego człowieka, którego stworzył Bóg, a właściwie Bogini, istotą tak piękną i potężną, że we wszystkich wymiarach zazdrościli pierwszemu Adamowi jego zdolności. To był człowiek stworzony na podobieństwo boskie. W dzisiejszym języku to jest człowiek, który wykorzystuje 100 procent potencjału mózgu i korzysta z 12 łańcuchów DNA.

– Czy możemy tu mówić o Bogu w potocznym rozumieniu, wdrukowanym nam przez kościół?
– Budda mówił: nie ma bogów, są siły, energie, inteligencje. Zmiana języka jest bardzo ważna. Ona katapultuje człowieka w stronę uwolnienia od schematów, które powodują, że jest zniewolony przez religie.

– Jak się od nich uwolnić?
– Trzeba gromadzić wiedzę, żeby rozpocząć dialog z niższą częścią duszy. Im dusza więcej otrzyma wiedzy, tym bardziej będzie popychana do tego, aby sobie przypomnieć, czym jest, skąd pochodzi, jaką ma wiedzę i moc. Zostanie wyposażona w narzędzia do działania. Wchodzimy w rejon archetypów, który dobrze wytłumaczył Carl Gustaw Jung. Wchodzimy w wiedzę starożytną. Archetypy to konkretne informacje, wiedza i siły budzące się w podświadomości i wypływające na powierzchnię do świadomości, byśmy mogli tworzyć na skalę, która bez tego połączenia (podświadomości ze świadomością) jest niemożliwa. Człowiek, który ma ideę, marzenie, poświęca temu mnóstwo czasu. Jeżeli mu starczy sił, to zrealizuje to marzenie. Po pięciu, dziesięciu czy pięćdziesięciu latach. Wielu rezygnuje, bo droga jest trudna. Stają się gorzcy i sfrustrowani. Im dusza więcej sobie przypomina, tym więcej ma narzędzi, żeby dostarczyć człowiekowi inspiracji do materializowania marzeń. Bo marzenie to pierwszy poziom, w którym dusza jest obecna. Tego doświadcza każdy człowiek.

– I to jest poza religią.
– Tak. Człowiek staje przed marzeniem bezbronny i głupi, bo nie ma wiedzy, jak stać się tym, którego widzi w przyszłości. Dusza wprowadza nas na drogę do realizacji marzeń. Im szybciej na nią wejdziemy, tym szybciej osiągniemy upragnione cele. Po drodze uczymy się, jak łączyć świat widzialny z niewidzialnym, jak dotrzeć do rezerwuaru sił i pomysłów, których jeszcze nie mamy, gdyż ich jeszcze nie uaktywniliśmy. Mówiąc o geniuszu w człowieku, mam na myśli to, że za każdym razem, gdy jakaś osoba realizuje swoje marzenie, jest to wynik jej współpracy z geniuszem ukrytym wewnątrz siebie.
Cdn.

Krzysztof Pieczyński (ur. 1957) – aktor, poeta, pisarz, założyciel stowarzyszenia Polska Laicka. Zagrał w wielu filmach i spektaklach, m.in. w oscarowym „Pianiście” Romana Polańskiego czy „Straży nocnej” Petera Greenawaya. Stworzył niezapomnianą kreację Bronka Talara w serialu „Dom”. Obecnie nie pracuje nad żadnym filmem, uważa bowiem, że człowiekowi przyzwoitemu nie przystoi współpracować z telewizją publiczną i brać udziału w produkcjach zakłamujących historię Polski. Od trzydziestu lat zgłębia tajniki duchowości. Owocem tych poszukiwań są książki (m.in. „Listy z Ameryki” i „Dom Wergiliusza”), wystąpienia medialne oraz stowarzyszenie Polska Laicka. Krzysztof Pieczyński uważa, że najważniejszym krokiem dla rozwoju Polski jest uwolnienie jej od wpływów kościoła katolickiego.

red. Łukasz Piotrowicz

fot. Andrzej Jeziorek


Artykuł opublikowany w 20/2016 nr Tygodnika Faktycznie.

Zamów bezpośrednio w redakcji lub e-wydanie.

Komentarze

komentarze

KOMENTARZE

Ta strona korzysta z plików cookies. Pozostając na niej, wyrażasz zgodę na korzystanie z cookies Czytaj więcej

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close