Kaczyński i zmierzch telewizji

Kaczyński i zmierzch telewizji

Jeszcze ćwierć wieku temu ten, kto miał telewizję, ten miał władzę. Ludzie oglądali te same programy i wierzyli – jeśli nie we wszystko, co tam usłysz

Jeszcze ćwierć wieku temu ten, kto miał telewizję, ten miał władzę. Ludzie oglądali te same programy i wierzyli – jeśli nie we wszystko, co tam usłyszeli i zobaczyli, to przynajmniej w część propagandowego przekazu.

Dlatego panowanie nad głównymi kanałami telewizyjnymi było podstawowym interesem każdego autorytarnego rządu. Znakomicie służyła temu, skądinąd zbożna, idea mediów publicznych. Idea ta, wypracowana w Wielkiej Brytanii, w kręgu zupełnie wyjątkowej kompanii medialnej jaką jest BBC, opiera się na szczególnym kontrakcie: korporacja dziennikarska oraz właściciele (rządowi i prywatni) gwarantują bezstronność i najwyższe standardy warsztatu dziennikarskiego i dziennikarskiej etyki, zaś rząd gwarantuje ekonomiczne funkcjonowanie publicznych kanałów oraz to, że nie będzie wywierać wpływu na emitowane treści. Układ taki może działać wyłącznie w warunkach wysokiej kultury politycznej i społecznej, a przede wszystkim wtedy, gdy ogół społeczeństwa rozumie, czym jest rzetelność dziennikarska i niezależność mediów od politycznych ośrodków państwa. Autorytarne reżimy na całym świecie szybko zwietrzyły interes. Budując pseudodemokratyczną fasadę, osłaniającą dyktaturę, opłacało się ubrać propagandę rządową w kostium „niezależnych mediów publicznych”, aby nadać owej propagandzie tym większą wiarygodność… czytaj więcej

red. prof. Jan Hartman


Cały artykuł w 30/2017 (56) nr Tygodnika Faktycznie.

Komentarze

komentarze

KOMENTARZE

Ta strona korzysta z plików cookies. Pozostając na niej, wyrażasz zgodę na korzystanie z cookies Czytaj więcej

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close